00:00:04:-- cracked by DrOOcik --
00:00:06:sychronizacja do wersji 701.7mb 23.97 fps --xmirek--
00:00:16:Przewrcona ciarwka|blokuje Kennedy Expressway.
00:00:19:Wzdu Stevenson Expressway|ruch bez zmian,
00:00:22:Kolejne wiadomoci o stanie|na drogach za 10 minut.
00:00:25:Suchacie WRIX, najlepszej stacji|aktualnoci finansowych w Chicago.
00:00:30:Wracamy do audycji "Kwestia pienidza"
00:00:32:Mwi gospodarz programu, Gil Stewart.|Zaraz skoczy si nasz czas.
00:00:37:Przypomn jeszcze w skrcie|najwaniejsze wydarzenia finansowe.
00:00:40:lndeks Dow zamyka si|ze spadkiem o 55 punktw.
00:00:44:NASDAQ siedem punktw w gr.
00:00:46:S&P o cztery w d.
00:00:49:Zoto spada po sprzeday|przez MFW 10% holdingu.
00:00:54:W sektorze bankowym|spekuluje si,
00:00:57:e MFW pozbywa si|wikszoci swojego holdingu
00:01:00:na korzy bardziej opacalnych|papierw wartociowych.
00:01:02:Suchacie programu porad|finansowych "Kwestia pienidza".
00:01:06:Jest 2.00 rano. Czas na...
00:01:13:Jak leci? Witajcie|w programie "Ladies Man"
00:01:15:To audycja, w ktrej znajdziecie|odpowied na problemy sercowe.
00:01:20:Nazywam si Leon Phelps.|Tym, ktrzy suchaj mnie po raz pierwszy
00:01:25:przypomn, e jestem|ekspertem w sprawach mioci.
00:01:28:Kochaem si z wieloma kobietami,
00:01:31:od zwykych prostytutek|z przystankw autobusowych,
00:01:34:po eleganckie, wyszukane
00:01:38:i wyksztacone prostytutki|z wielkiego wiata.
00:01:43:Nie wiem jak u was, ale w studio|panuje mia atmosfera.
00:01:46:Mam swj Courvoisier w zasigu|rki i mog odpowiada na telefony.
00:01:50:Nie jestem psychiatr,|ani psychologiem,
00:01:55:ale robiem to z tyloma panienkami,|e mona mnie nazwa ekspertem
00:01:59:albo "doktorem seksuologii".
00:02:04:Jeli masz pytanie z dziedziny seksu|i jeste poniej pidziesitki,
00:02:09:zadzwo do nas. Nie przyjmuj|tylko niesmacznych telefonw.
00:02:11:Jest tu ze mn cudowna|producentka programu, Julie Simmons,
00:02:15:ktra czeka z zapartym tchem,|by usysze o waszych problemach.
00:02:19:Musi pan poczeka w kolejce.
00:02:22:Susan z Oak Park?|Ma pani pytanie dla Leona?
00:02:27:A, zostawi u pani spodnie.
00:02:30:Telefony dzwoni,|wic zacznijmy rozmow.
00:02:33:Hej, jak leci?|Mwi Ladies Man.
00:02:37:- Halo, Ladies Man,|- O, to pani.
00:02:41:Jestem nowa w miecie, nie znam|wielu ludzi i jestem bardzo niemiaa,
00:02:46:Wygldasz na bardzo|niemia. Oto moja rada:
00:02:50:ld na przystanek autobusowy|i postj tam chwil bez majtek.
00:02:55:To dziaa, wierz mi.
00:02:56:Zobaczysz ilu mczyzn do ciebie|zagada. Ja bybym pierwszy.
00:03:02:Nastpny rozmwca.
00:03:04:Ostatnio czuj si|bardzo zagubiona,
00:03:07:- To dobrze.|- Nie, to niedobrze,
00:03:11:Jestem z kim zwizana, ale|nie wiem, czy to odpowiednia osoba,
00:03:14:Po czym mam pozna,|e jestem naprawd zakochana?
00:03:17:Nie martw si. Kiedy|przyjdzie prawdziwa mio,
00:03:21:poczujesz j gboko|w majtkach.
00:03:24:Chyba e nie nosisz majtek,|co mi si zdarza.
00:03:29:O czym pan mwi?|Pytaam o prawdziw mio!
00:03:32:To prawda. Mam nadziej,|e udao mi si pomc.
00:03:36:Nastpny telefon. Sucham, Ladies Man.
00:03:38:Musi pani zaczeka w kolejce.|Ladies Man.
00:03:41:Nie obchodzi mnie to, co mwisz.|Chlamydia to jest zupa.
00:03:45:To moje zdanie, mam do tego prawo.
00:03:47:Prosz si nie spiera.|Widziaem to na straganie.
00:03:51:Wiem, e clam chowder|nie jest chorob weneryczn.
00:03:53:Prosz si nie spiera.|No to co, e jeste lekarzem.
00:03:57:Nie, nie bdzie wicej|wulgaryzmw.
00:04:00:Musisz tam wsadzi kciuk.
00:04:03:Albo najlepiej dwa kciuki, o tak!
00:04:08:Potem moe nieprzyjemnie|pachnie, wic radz wzi prysznic.
00:04:14:Nastpny telefon.|Sucham, Ladies Man.
00:04:17:Nikt nie wie|skd wzi si Leon,
00:04:19:Rozpocz ycie na schodach|zamonej posiadoci,
00:04:24:Jej gospodarz otacza si|piknymi przedmiotami,
00:04:31:Mia wszystko, czego pragn,|z wyjtkiem syna,
00:04:39:Przyj Leona do siebie|i wychowa jak wasnego syna,
00:04:44:W ciepej rodzinnej atmosferze,|Leon wyrs na szykownego modzieca,
00:04:51:Nauczy si wszystkiego, co mody,|zdolny chopiec powinien wiedzie
00:04:53:o systemach stereofonicznych|i... o mioci,
00:04:58:W tym niezwykym krlestwie,|krl dzieli z nim wszystko...
00:05:03:Z wyjtkiem jednego,
00:05:09:Ale Leon bdc sob sprawi,
00:05:12:e nadszed dzie, w ktrym|drogi jego i jego dobroczycy
00:05:16:rozeszy si, Biednego Leona|wyrzucono na ulic,
00:05:21:jak kiedy Mojesza do Nilu,
00:05:25:Na pocztku nie byo mu atwo,
00:05:27:ale poradzi sobie, Zawsze sobie radzi.
00:05:31:Nie dlatego, e by zdolny,|ani dlatego, e by bogaty,
00:05:35:tylko dlatego...
00:05:37:...e kobiety miay sabo|do Leona Phelpsa.
00:05:42:Jak to robi?
00:05:44:Najlepiej spytajmy|o to samego Leona.
00:05:47:Lester, dlaczego opowiadasz t histori,|za kadym razem, gdy wchodzimy?
00:05:51:- Kto moe ci nie zna.|- Zawsze s tu te same osoby.
00:05:56:- Jak ci poszo dzi wieczr?|- Dobre pytanie.
00:06:00:Ten sam genialny Leon Phelps.
00:06:02:Te same skargi od suchaczy|i te samy groby od szefa stacji.
00:06:07:Na kade sto telefonw z pogrkami|jest jedna osoba, ktrej pomogem.
00:06:12:Czy nie tak, Scrap lron?
00:06:17:Leon uratowa moje drugie|i czwarte maestwo.
00:06:21:Leon nauczy mnie, e nie|musz si wstydzi wasnego ciaa.
00:06:27:Dzikuj, Candy.|Jestem po to, by pomaga ludziom.
00:06:31:Jak Matka Teresa w sprawach seksu.|Wiecie, o czym mwi.
00:06:41:Wszystko bdzie dobrze.
00:06:47:Musisz wiedzie, e w yciu|s sprawy waniejsze od pracy.
00:06:52:Martini z cytryn.
00:06:54:Wybacz mi. Leon Phelps|pokae ci, jak zarabia na ycie.
00:07:01:Dzikuj, ja wychodz.
00:07:03:Wiem, e ci to boli, dziewczyno.
00:07:06:Kiedy bdzie twoja kolej?|Jestemy takie same.
00:07:13:Na razie, Scrap lron. Cze, Lester.
00:07:17:Do zobaczenia, Leon.
00:07:21:No i posza.
00:07:23:Pewno si dziwicie, co taka mia|dziewczyna robi w takim barze.
00:07:27:To samo pytanie zadawaem sobie|pewnej nocy, dwa lata temu.
00:07:48:Bourbon.
00:07:56:Czy mog pomc?
00:07:59:Mog ci o co zapyta?
00:08:03:Czy twj ojciec okrad masarni?
00:08:06:Wygldasz, jakby kto woy ci|z tyu pod sukienk dwa kawaki szynki.
00:08:13:Zacza si mia,|Mylaem, e oszalaa,
00:08:18:Gadali i miali si przez ca noc,
00:08:22:Leon nie poszed z ni do domu,|ale daa mu swoj wizytwk,
00:08:26:Pracowaa w radiu i chciaa|zatrudni Leona,
00:08:30:To byo dwa lata temu,
00:08:33:Podejrzewam, e oddaa|sukni lubn na przechowanie.
00:08:37:Moesz przesta, Lester?|Prbuj si skoncentrowa.
00:08:43:Myl, e bdzie z niej twardy orzech.
00:08:46:Przeciwnie. Zaraz dam|ci lekcj, krok po kroku.
00:08:57:Zaczn prawdopodobnie|jakim eleganckim powitaniem,
00:09:02:Na przykad, "Hej, pieszczotko,|mog ci kupi kanapk rybn?"
00:09:10:A potem zaczn szepta|jej do ucha czue swka.
00:09:13:Na przykad, "Mam tak ochot|ugry ci w tyeczek".
00:09:19:Zamkn to zblienie pozwalajc|jej na obejrzenie towaru.
00:09:34:Prdzej kaktus mi wyronie|na doni, ni ci si to uda.
00:09:39:Przygotuj si na to,|e wyronie ci kaktus.
00:09:54:Cze, pieszczotko.
00:09:57:- Mam pytanie. Czy mgbym...|- Hej, podrywaczu. Mam pomys.
00:10:02:Mj m wyjecha.
00:10:05:Chodmy do mnie.
00:10:09:Nie chcesz kanapki rybnej?
00:10:13:No c, trudno.
00:10:16:- Nie mam samochodu, wic...|- Zamknij si.
00:10:19:Musimy zapa autobus.
00:10:47:- Bardziej na lewo.|- A teraz?
00:10:49:Kochanie, otwrz drzwi.
00:10:56:- Barney, to ty?|- A jak mylisz?
00:11:00:Zaraz zejd.
00:11:05:Nie zgadniesz, co mi si przytrafio.
00:11:08:Chciaam wyj miot z szafki,|gdzie trzymamy rodki czystoci.
00:11:15:Otworzyam j i wiesz, co si stao...?
00:11:19:Nie otwieraj drzwi, McGee.
00:11:23:Wszystko posypao si na mnie!
00:11:29:- Czy jeste z mczyzn?|- Nie. Tak.
00:11:33:- O, tak. Nie przestawaj.|- Cheryl?
00:11:44:Kochanie, byo wietnie,|ale musz ju i.
00:12:09:MIEGO DNIA!
00:12:18:Dzie dobry. Jest 2.30 rano.|Suchacie programu "Ladies Man".
00:12:26:Wrmy do rozmowy ze suchaczami.
00:12:31:Halo? Czy jestem na linii?
00:12:34:Tak. Co pana trapi?
00:12:38:Nigdy nie dzwoniem do radia,|ale tym razem jestem w potrzebie.
00:12:45:Pomylaem, e moe|bdzie mi pan mg pomc.
00:12:48:Zobaczymy, co si da zrobi.
00:12:51:Wrciem wczoraj w nocy do domu.|I co zastaem?
00:12:56:Moj on, z ktr yj od siedmiu lat,|w ku z innym facetem.
00:12:59:- To brzmi niele.|- Nie, to le, Widziaem tego faceta,
00:13:04:Widziaem, jak ucieka.
00:13:08:Mia taki rozemiany|tatua na... na swoim...
00:13:14:Dobrze, teraz posuchamy muzyki.
00:13:18:Za chwil ogosz wyniki|naszej ankiety pod tytuem
00:13:22:"Jaka jest twoja ulubiona dziurka?"|Dzikuj za telefony.
00:13:54:Nie chc rozmawia.|Chciaam tylko odebra...
00:14:00:Barney!
00:14:05:Nie, nie...
00:14:12:To nie jest to, co mylisz.
00:14:14:wietnie, Leon.|Nieze przedstawienie.
00:14:19:Co ci mam powiedzie, kochana?|Kobiety uwielbiaj Leona Phelpsa.
00:14:22:Jakie kobiety?|Kim s te kobiety?
00:14:25:Dlaczego musisz|spa z nimi wszystkimi?
00:14:28:Czy uprawiaa kiedy seks?
00:14:32:- Tak, Leon, uprawiaam seks.|- A wic sama widzisz.
00:14:36:Doskonale. Wanie z powodu|tego jzyka zostaniesz wyrzucony...
00:14:43:Pan Kent! Wyglda pan|na bardzo zadowolonego.
00:14:48:Nie mylaem, e to wida.
00:14:51:Wanie dostaem list|od Komisji Telekomunikacyjnej.
00:14:53:- Dlatego jestem taki zadowolony.|- Co pan ma na myli?
00:14:59:Na pewno zdajesz sobie spraw,|e twj przyjaciel o niewyparzonym jzyku
00:15:04:zawsze by drzazg w moim oku.
00:15:07:Jest nieprofesjonalny,|pije w trakcie audycji...
00:15:10:Bierze yk koniaku|od czasu do czasu, ale...
00:15:18:Wyrzucibym go ju dawno,|gdyby nie by takim...
00:15:21:ulubiecem wacicielki stacji.
00:15:25:Sam nie wiem, co w nim widzi.
00:15:27:Postanowiem odwoa si do komisji.
00:15:32:Jeli Leon Phelps jeszcze raz|powie co niestosownego,
00:15:38:mam prawo go wyrzuci.
00:15:40:Nie mielimy skargi od tygodni.|Leon bardzo si poprawi.
00:15:45:Czy to prawda?
00:15:50:Twj problem jest tej natury:|Trudno ci nazwa homo erectus.
00:15:56:Chodzi o to, e czonek
00:15:59:ci staje nie na widok kobiety,|tylko na widok mczyzny.
00:16:05:Nigdy nie wiadomo. Czasem|komisja nawet nie sucha.
00:16:10:- Naprawd?|- Nie.
00:16:13:Suchaj cay czas.|Na pewno teraz suchaj.
00:16:16:O, Bucky Kent odwiedzi|nasze studio. Jak leci?
00:16:25:Co mi si zdaje, e jemu nie staje,|ale mi to nie grozi.
00:16:29:A teraz posuchajmy muzyki.
00:16:34:Nie przejmuj si nim.|Jest zazdrosny.
00:16:38:Tym razem to powana sprawa.
00:16:41:Stacja nie chce ju|paci za ciebie grzywien.
00:16:46:Nie rozpaczaj. Zostao nam trzy minuty.
00:16:50:Bdziemy gra agodn muzyk,|nie odbieraj telefonw.
00:16:54:Jutro Bucky Kent|o wszystkim zapomni.
00:16:58:- Obiecujesz?|- Komu uwierzysz, jeli nie mnie.
00:17:05:- Dobrze.|- Pocauj mnie.
00:17:11:Co si dzieje?|Tu Leon Phelps - Ladies Man.
00:17:15:Butelka Courvoisier jest w poowie pusta,|a to znaczy, e czas koczy.
00:17:21:Nim was poegnam,|chciabym wam co przeczyta.
00:17:25:Sam to napisaem - suchajcie.
00:17:30:"Czym jest mio?"
00:17:32:"Czym jest ta tsknota|w naszym sercu za zjednoczeniem?"
00:17:36:"Czy to nie najsodszy kwiat?,"
00:17:38:"Czy ten kwiat mioci nie pachnie|jak najcudowniejszy diament?,"
00:17:44:"Czy wiatr nie lubi mieci?,"
00:17:47:"Czy mio nie przypomina|tego, z czym si kojarzy?"
00:17:54:"Jeste z kim dzi w nocy?"
00:17:56:"Nie pytaj, czy to mio,|We kochanka za rk,"
00:18:00:"Wyrzu z siebie wszystko,"
00:18:03:"Powtarzam, wyrzu z siebie wszystko,"
00:18:06:"Opanuj dziki kosmos jednym szeptem"
00:18:09:"Zdobd niebo|jednym czuym dotykiem,"
00:18:13:"Nie bd niemiay,|Wyrzu wszystko, co masz w sobie,"
00:18:17:"midzy jej poladki".
00:18:21:Leon Phelps.
00:18:33:- Niezy dystans.|- Tak, niele.
00:18:37:Julie, chciaem ci podzikowa,|e mnie bronia.
00:18:42:- Leon, mwi powanie.|- Nie, zawsze mnie bronisz.
00:18:46:- Julie, jeste taka dobra.|- Dzikuj.
00:18:50:Mog mi zrobi, co chc.|Wyrzuci mnie z radia
00:18:55:i obrzuci wyzwiskami.
00:18:58:Mog mnie zmusi, bym pad|na kolana i baga o prac.
00:19:03:Ale jest co, czego nie zabior|sodkiemu Leonowi...
00:19:08:Nie odbior mu godnoci.
00:19:15:Oto mj fantastyczny jacht.
00:19:21:Albo, jak go lubi nazywa,|moje osobiste sanktuarium.
00:19:24:Mwiam ci ju, e to nie jacht,|jeli dostajesz tu poczt.
00:19:28:- To wagon cygaski na morzu.|- Tak? Nawet, jeli tak jest...
00:19:34:Lubi to nazywa|Los Angeles Forum,
00:19:37:poniewa tu si odbywa|prawdziwa magia.
00:19:41:Magiczne rzeczy zdarzyy si|na krzele, ktre dotykasz.
00:19:45:Uprawiaem magi nawet|w tym koszu na mieci.
00:19:49:Kiedy nawet czyciem|z magii te zasony.
00:19:54:To by dugi seans.|Wykoczy mnie.
00:20:03:- Chod do ka, dobrze?|- Nie, pani kapitan.
00:20:09:Sprbuj ci pooy do ka.
00:20:16:- Przepraszam, Julie.|- Poczekaj. No chod.
00:20:19:Przepraszam.
00:20:20:Zwykle nad sob panuj,|ale dzisiaj...
00:20:25:- Przykro mi, e ci wyrzucili.|- Wiem. Ale to nic.
00:20:29:Zasugujesz na co lepszego.|Powinna pracowa z profesjonalist.
00:20:37:Pani Robinson, uwodzi mnie pani?
00:20:41:Nie.
00:20:44:Rozgldam si dokoa
00:20:48:i zastanawiam si, dlaczego|kto chciaby ci uwodzi.
00:21:01:Oto dlaczego.
00:21:04:Chyba artujesz.
00:21:11:"Pyn do poladkw Pina Colada?"
00:21:14:Skd ty to wszystko masz?
00:21:17:Od K-Marta i Wal-Marta.
00:21:20:Po co ci ko wodne na dce?
00:21:23:Dlatego e w morzu jest wicej pynnoci.
00:21:28:Chod, kochana, czas pynie.
00:21:33:Julie?
00:21:35:Zrobimy to?
00:21:38:Nie zrobimy tego.
00:21:43:Wol nie myle, kim bdziesz,|jak si zestarzejesz.
00:21:46:al bdzie patrze.
00:21:52:- Gdzie idziesz?|- Do domu.
00:21:56:Jutro zaczynamy szuka pracy.
00:22:09:Tatua na poladku.
00:22:22:"Ofiary rozemianego tyka?"
00:22:26:"Widziae ten tyek?"
00:22:35:"Witamy w ORT".
00:22:37:"Ofiary Rozemianego Tyka".
00:22:42:"Zemcimy si".
00:22:49:Powiem pastwu najpierw|o naszej stacji WRQE,
00:22:52:Gramy agodnego rocka i lekki jazz.
00:22:56:Gwiazdy takie jak Enya, Yanni, Tesch...
00:22:58:Nie wiem, czy syszelicie o drobnej|osbce o nazwisku Celine Dion.
00:23:02:Nie, kto to?
00:23:07:Syszaem o was, ale nie znam waszego|programu. Troch dla mnie za pno.
00:23:14:- Czy macie ze sob jak kaset?|- Tak, mamy.
00:23:19:To powinno panu da rozeznanie,|co prezentujemy na antenie.
00:23:24:A wic posuchajmy.
00:23:28:"Mwic obrazowo, robienie tego|od tyu ma swoje zalety..."
00:23:33:Na pocztku jest troch gadaniny,|ktr moe pan przewin.
00:23:41:"Wydaje si, e odpowiedzi|jest stosunek od tyu..."
00:23:44:Prosz to przewin.
00:23:53:"Przepraszam, W kadym razie|pozycja od tyu..."
00:23:57:T cz te moe pan przewin.
00:23:59:"Kopnito ci w moszn
00:24:02:czyli, jak mwi lekarze,|w worek na jaja..."
00:24:06:Moe to pan przewin.
00:24:09:Definicja naukowa -|"autostrada plotek,"
00:24:14:Prosz przewin do koca.
00:24:15:Julie. . . to nasza jedyna kaseta.
00:24:19:Ta kaseta jest dla nas wana.|Ludzie patrz.
00:24:23:To nie jest. . . Nie. . .
00:24:35:- Panna Simmons?|- Tak.
00:24:43:- Bardzo ciekawe.|- Dzikuj.
00:24:48:I . . .
00:24:51:- Pan Phelps.|- Tak, to ja.
00:24:54:Wanie oddaem swj yciorys|do przepisania firmie Kinko.
00:24:59:Kinko? To dobra marka.
00:25:02:Jako zainteresowania wymienia|pan "poszlaki"?
00:25:05:- Nie, poladki.|- Poladki?
00:25:09:- Lubi te gra w tenisa.|- To dobrze. . .
00:25:14:Panie Phelps, trafi pan|do nas we waciwym dniu.
00:25:17:Osoba prowadzca nasz porann|audycj nagle nas opucia.
00:25:20:Szukamy kogo, kto by|wskoczy na jej miejsce.
00:25:23:Mam due dowiadczenie, jeli|chodzi o wskakiwanie na miejsce innych.
00:25:27:Naprawd? Robi pan|to ju kiedy?
00:25:31:- Tak, dzi rano na przykad.|- Fantastycznie. Ma pan prac.
00:25:37:- Naprawd?|- Tak, oczywicie.
00:25:40:Witamy w radiu WPJT.
00:25:47:Suchacie audycji "Ladies...|..."Ludzie naszego Pana".
00:25:53:Rozumiem, e jest siostra zakonnic?
00:25:57:- Tak, to prawda.|- W porzsiu.
00:26:01:Od jak dawna siostra zakonniczy?
00:26:05:- Od trzydziestu lat.|- C... moje gratulacje.
00:26:09:Syszaem, e podruje|siostra po caym wiecie,
00:26:15:Tak, wkrtce obieram pozycj misyjn.
00:26:21:Przepraszam, co?
00:26:24:Przydzielono mi pozycj misyjn, ktr|bd sprawowa przez dugi czas.
00:26:30:Tak, to bardzo interesujce.
00:26:33:Gdzie siostra bdzie sprawowa t...
00:26:37:Pozycj misyjn? W Bangkoku.
00:26:40:Bangkok. Tak, to niele.
00:26:44:Moe porozmawiamy|o czym innym?
00:26:46:Bangkok jest pikny. Ju nie|mog si doczeka tej pozycji misyjnej.
00:26:53:Tylko czasem robi si duszno i gorco.
00:26:58:Czy pyn pan kiedy|t Rzek?
00:27:03:Raz, w latach osiemdziesitych,|ale nie podobao mi si.
00:27:06:Czy zna pan rado, jak niesie|pozycja misyjna?
00:27:17:CHWALMY JEZUSA
00:27:22:Dobrze, co siostrze opowiem.
00:27:26:Byem kiedy z blinitami.|Robiem to wanie z jedn siostr,
00:27:31:gdy nagle jej matka wesza z kamer|wideo, postawia j na trjnogu
00:27:36:i zacza si z nim pieprzy.|To by rodzaj pozycji misyjnej.
00:27:48:Tak? Was te...
00:27:51:C, idziemy do nastpnej.
00:27:54:Nastpnej? Nie ma nastpnej.
00:27:56:To nonsens. W Wilmette|jest stacja dla dzieci.
00:28:00:Musisz si z tym pogodzi, e ju|nigdy nie bdziemy pracowa w radiu.
00:28:05:Mylisz si. Wyjdziemy|z tych tarapatw, uwierz mi.
00:28:09:Ostatnim razem, gdy ci uwierzyam,|doradzae suchaczom seks analny.
00:28:13:Nie wiedziaem, e to si tak le skoczy.
00:28:17:Musz to wszystko przemyle.|Zadzwo, gdy si opamitasz.
00:28:23:Nie martw si, jestem czowiekiem akcji.
00:28:26:Mam plan, co do tych rzeczy.|Tylko jedno moe mnie uratowa.
00:28:31:Musz si troch pokocha|i poczeka, co si dalej stanie.
00:28:36:Wszystko si uoy, zobaczysz!|Samo si uoy.
00:28:41:Udao si!
00:28:45:Wanie uprawiaem seks.
00:28:48:- Poczta!|- Teraz co si wydarzy.
00:28:53:Nie cierpi tego faceta w odzi.
00:28:56:Hej, co sycha?
00:29:01:Wanie kochaem si z kobiet.
00:29:05:Telegram od Jimmy Walkera.
00:29:09:Pilny.
00:29:12:"Drogi Leonie. Stop.|Lata 70. si skoczyy. Stop".
00:29:17:Poka mi to.
00:29:19:To pana...
00:29:21:Och, upuciem pana poczt.
00:29:24:- Ale ze mnie niezdarny listonosz.|- Zy listonosz.
00:29:30:To wcale nie jest od Jimmy Walkera.
00:29:35:Zobaczmy... Rachunek za gaz.
00:29:40:Rachunek za d, za elektryczno...
00:29:45:A to co?
00:29:50:To od kobiety.
00:29:57:"Drogi Leonie.|wiem, e wiele dni upyno..."
00:30:03:"...gdy plecami oparta o pralk..."
00:30:06:"Pienidze..."
00:30:11:To jest to!
00:30:13:"Najdroszy Leonie, Wiem, e wiele dni|upyno od czasu naszego rozstania,
00:30:19:ale nie mog zapomnie czuych|chwil, ktre spdzilimy razem".
00:30:23:"Dotyk twojego ciaa|przyciskajcego moje plecy,
00:30:26:do ciany w pralni automatycznej".
00:30:31:"Pamitam, jak mi mwie,|e jestem twoj jedyn mioci".
00:30:34:"Czas niczego nie zmieni -|pragn ci jeszcze bardziej".
00:30:38:"Mam pienidze,|by zacz ycie od nowa".
00:30:42:"Wr do mnie, Leon -|czekam na ciebie,"
00:30:45:"Nigdy nie przestaam myle o tym,|jak sodko mnie nazwae,"
00:30:49:"Sodka Pieszczotka,"
00:30:54:artujesz sobie. To ma by odpowied|na twoje problemy z zatrudnieniem?
00:31:02:- Kim ona jest?|- Nie wiem.
00:31:04:Nie wiesz?
00:31:07:Nie podpisaa si, wic widocznie|mylaa, e wiem, kim jest.
00:31:14:Wiem tylko, e to|koniec z moimi problemami.
00:31:18:Twoje problemy bd rozwizane|gdy znajdziesz prac, jak inni ludzie.
00:31:23:- Bylimy w kadej stacji radiowej w miecie.|- Nie w kadej.
00:31:28:Mog jeszcze liczy na wzgldy|WAMS, dziki Cyrusowi.
00:31:35:Cyrus Cunningham? Byy narzeczony?|Ten, ktry ci zostawi?
00:31:41:Ten z siedmio-centymetrowym penisem?
00:31:44:Nie znios myli, e bdziesz si|przed nim paszczya z mojego powodu.
00:31:49:Odpowied na nasze kopoty -|to bogata kobieta i jej pienidze.
00:31:55:Pienidze? To list miosny,|a nie wygrana w totolotka.
00:31:59:Od kobiety, ktra si o ciebie troszczya,|ktr nazwae specjalnym imieniem...
00:32:04:Pieszczotko, moesz nam|poda jeszcze troch wafli?
00:32:08:Przepraszam, co mwia,|pieszczotko?
00:32:29:Przepraszam...
00:32:34:Czy mam dobry adres...
00:32:37:Jeste ogromny!
00:32:41:Wiemy, kim jeste, Barney.|To dobrze, e zdecydowae si przyj.
00:32:45:- Gdzie ja jestem?|- To ludzie tacy jak ty.
00:32:52:Czowiek z tatuaem|na tyku zrujnowa ich ycie.
00:33:02:Zapaem tego tajemniczego gocia|z moj on w lipcu 1992 roku.
00:33:10:Wiosn '89.
00:33:14:W grudniu 1994.
00:33:18:W listopadzie '95.
00:33:20:W kwietniu '96.
00:33:23:A potem znw w czerwcu '96.
00:33:26:Potem jeszcze dwa razy|15 stycznia 1997.
00:33:31:I jeszcze trzy razy|wiosn '99.
00:33:35:W wito sadzenia drzew|i wito narodowe.
00:33:39:To Hal. Nie wykonuj obok niego|adnych gwatownych ruchw.
00:33:45:A pan? Jak pan go spotka?
00:33:49:Kwiecie 1999. Przygotowywaem si|do zawodw olimpijskich.
00:33:55:Uprawiam. . . grecko-rzymskie zapasy.
00:34:00:Nasze maestwo nie byo doskonae.|Moe nie rozumiaem jej potrzeb.
00:34:06:A ona nie rozumiaa mojej|pasji dla zapasw.
00:34:10:Nie rozumiaa, dlaczego|bez przerwy wiczyem z Brianem.
00:34:16:Nie rozumiaa jak|przyjemnoci dla mczyzny
00:34:19:jest obapianie potnego gocia jak|Brian i przygwodenie go do ziemi,
00:34:25:a zakwiczy jak prosiak!
00:34:36:Pewnej nocy poszlimy wiczy do Briana.
00:34:44:Po powrocie do domu zastaem|on zapatrzon w dal.
00:34:50:Zauwayem otwarte okno.
00:34:52:Wyjrzaem i zobaczyem mczyzn|uciekajcego przez parking.
00:34:56:Bybym za nim pobieg,|ale byem zbyt obolay...
00:35:01:...po treningu.
00:35:06:Potem dowiedziaem si o podobnie|zranionych mach i zaoyem t grup.
00:35:12:Nie wiemy, kim jest,|ale znajdziemy go!
00:35:18:Pewnego dnia powinie mu si noga.
00:35:21:A wtedy przygwodzimy go
00:35:25:i obetniemy mu jaja!
00:35:28:Przepraszam.
00:35:31:Moe do tego nie dojdzie.
00:35:34:To wstrtne.
00:35:36:Nie musimy czeka, a mu si|powinie noga. Ju mu si powina.
00:35:41:Gdy ucieka z mojego mieszkania...
00:35:46:Spjrz! To pajac cyrkowy!
00:35:50:Wiemy o ubraniach.
00:35:53:Ucieka z domw z goym tykiem.
00:35:56:Ubrania nie pomogy nam|natrafi na jego lad.
00:36:04:Musi by jaki sposb, by|dorwa tego kobieciarza.
00:36:21:Panowie, przygotujcie si do walki.
00:36:27:Na tym obszarze bdziemy|prowadzi poszukiwania.
00:36:34:Wiele lat temu byem w wojsku|i spdziem tu mnstwo czasu.
00:36:39:Nazywaj j Azj, ale ja lubi|mwi o niej baniowa kraina seksu.
00:36:45:Scrap lron, pomoesz mi.|To bdzie twj obszar.
00:36:50:Przeszukasz ciemne uliczki|i domy publiczne.
00:36:54:- Ju id.|- Dobrze.
00:36:56:Scrap, poczekaj...
00:37:01:- Piecztka jest z Chicago.|- Poka to, Lester.
00:37:07:Jeli ona mieszka w Chicago,|to nam uatwi spraw.
00:37:11:Wystarczy, e odszukasz wszystkie|kobiety w miecie, z ktrymi spae.
00:37:14:To dobra rada, Candy.|Potrafi to zrobi.
00:37:17:Zapisaem imiona moich|ulubionych pieszczotek
00:37:22:w tej czarnej ksidze.
00:37:26:Zrobiem dla was kopie.
00:37:33:- To dla ciebie, Lester.|- Czy wiesz mniej wicej, kim ona jest?
00:37:37:Tak. Kiedy czytam list, sysz jej|gos i kojarz go z jej twarz.
00:37:43:Mam doskona pami i wiem,|e to moja sodka pieszczotka.
00:37:56:Leon Phelps, ty ndzny dupku !
00:38:01:- Teresa!|- Co tu, u diaba, robisz?
00:38:03:- Miaam nadziej, e nie yjesz.|- Niespodzianka, yj!
00:38:09:Mylisz, e pozwol, by woy|mi jzyk w usta po dwch latach?
00:38:12:Tak! O, Courvoisier.|Napijmy si, kotku.
00:38:17:adnie tu.
00:38:22:- Dlaczego nie zadzwonie?|- Chodzi o to, e...
00:38:25:Cigle zmieniaj numery, pod ktrymi|mona dzwoni na koszt abonenta.
00:38:28:Telefonowanie stao si|bardzo skomplikowane.
00:38:32:Nie chce mi si wierzy.
00:38:34:Spotkaam ci na wycigach psw,|z ktrych mnie wycigne do motelu.
00:38:38:Wcisne mnie do azienki|i zacze obrzuca pocaunkami.
00:38:43:Nazwae mnie swoj pieszczotk.
00:38:45:Poczekaj. Tutaj jest napisane,|e robilimy to w pralni automatycznej.
00:38:50:Czy to ty wysaa mi list na temat|dzielenia pienidzy i... mioci?
00:39:00:C za zabawne przejzyczenie.|Napibym si koniaku.
00:39:07:Niezy. Brakuje mi tylko lampki.
00:39:11:- Oby si smay w piekle, Leon !|- Syszaem za pierwszym razem.
00:39:15:- Mam nadziej, e bdziesz si smay.|- Zrozumiaem.
00:39:18:- Smay i przypieka!|- Tak, w piekle. Zrozumiaem.
00:39:21:Twoja matka wyglda|jak Florida Evans, gupcze.
00:39:24:Po co od razu wyzwiska!
00:39:26:Ty wstrtna mapo! Wyno si.
00:39:45:Hej, Sandra. To ja, Leon.
00:40:04:Hej, Marsha, jak leci? To ja, Leon.|Pamitasz mnie?
00:40:08:Przepraszam, e przeszkadzam.|To ty napisaa ten list?
00:40:12:Nie? No to id, kotku.|Baw si dobrze dzi w nocy.
00:40:16:Zagraj jej Al Greena|i daj klapsa - tak wanie lubi.
00:40:22:Cze, Evelyn.|Pamitam...
00:40:39:To nie by dobry pomys.
00:40:41:Co sycha, Chicago? Mwi do pa,|ktre s bogate i z ktrymi spaem,
00:40:47:Czy moglibymy si spotka|w markecie Nacho?
00:40:51:A take do pa, ktre s bogate,|i ktre pragn by przeleciane,
00:40:54:Bd czeka w markecie Nacho,
00:41:07:Chyba cofnem si w czasie.|Co za okropne miejsce.
00:41:11:Chc, by pozna Leona.|Tego wanie potrzeba twojej stacji.
00:41:15:- Leon, to Cyrus.|- Cyrus Cunningham.
00:41:20:To ten go, ktry ci zostawi.
00:41:22:Jeste niszy, ni przypuszczaem,|ale wosy i buty troch ci dodaj wzrostu.
00:41:26:Julie, kochanie, powiedziaem,|e poznam twojego przyjaciela.
00:41:29:Straciem na tym duo czasu.|Nic si nie zmienia.
00:41:34:Posuchaj tylko...
00:41:36:WAMS wietnie sobie daje rad bez|odrzutkw, alkoholikw i zagubionych kobiet.
00:41:42:Mog ci znale jak tymczasow|prac. Ale teraz musz i.
00:41:46:Nie mw w ten sposb do Julie.
00:41:51:Sucham, maleki?
00:41:54:Powiedziaem, eby nie mwi|w ten sposb do Julie.
00:41:59:Nie zadzieraj ze mn|na oczach swoich kumpli, zgoda?
00:42:04:Niech ci nie zwiedzie mj wygld.|Wychowaem si na ulicy.
00:42:08:Ja nadal yj na ulicy|i czasem budz si rano na ulicy.
00:42:14:- To prawda.|- Tylko bez bjki w moim barze.
00:42:18:Dobrze. Wyjdziemy na zewntrz.
00:42:32:Przepraszam.|Sam nie wiem, o co si spieramy.
00:42:35:Moe bymy tak o wszystkim zapomnieli?
00:42:39:Nie masz ochoty|na marynowane wiskie nki?
00:42:44:Nie sdz.
00:42:46:Dalej, Johnny Mathis. Mwie,|e jeste z ulicy, "bracie".
00:42:52:Julie mwia mi, e gdy|chodzili ze sob,
00:42:55:Cyrus nie lubi pewnych potraw.
00:43:01:- lnteresujce.|- To nie prawda.
00:43:05:Wychowaem si na wiskich nkach.
00:43:07:Mog to zje, jeli o to wam chodzi.
00:43:11:Zjem, by zrobi wraenie|na tobie i twoich kumplach.
00:43:19:Odkroj kawaek i zjem.
00:43:25:Mylelicie, e bd si|chcia wykrci od barowego arcia...
00:43:30:- Moe marynowane jajko?|- Uwielbiam marynowane jajka.
00:43:34:Wystarczy jedna peklowana potrawa.
00:43:36:Dobra, mog zje jedno jajko.
00:43:38:Spjrzcie, oni naprawd|wcinaj barowe arcie.
00:43:42:Jedz, chopie. To za darmo.
00:43:45:Zaraz zniknie.
00:43:47:Chciae jajko, zjem jajko.
00:43:53:- A moe stepowe ostrygi?|- O, stepowe ostrygi!
00:43:58:- S doskonae.|- Przyniecie. Do roboty.
00:44:00:- Wygldaj jak jdra.|- Mmm, stepowe ostrygi.
00:44:04:Spjrzcie tylko, wieutkie.
00:44:09:- Nie jadem ich od wczoraj.|- Co za wyszukany smak.
00:44:23:- Dobre, co?|- wiskie jdra na ostro.
00:44:32:wiskie jdra na ostro?|Skd si tu wziy?
00:44:35:Spjrzcie, ma dwa jdra.
00:44:38:Zaraz je zjem.
00:44:41:Faktycznie, zobaczcie.
00:44:49:Jedzcie, ile chcecie, chopcy.
00:45:03:Jak wam idzie?
00:45:05:To wszystko? Jadem ju|bardziej egzotyczne potrawy.
00:45:10:A teraz co specjalnego?
00:45:13:- Marynowane chrzstki zadnie.|- Specjalno zakadu.
00:45:16:- Nikt waciwie tego nie je.|- Nie widziaem tego w jadospisie.
00:45:21:Ale pyszne.
00:45:26:- S moje.|- Nic z tego.
00:45:29:- S moje!|- Odsu si!
00:45:32:Nie bdziecie chyba si bi o chrzstki !|No dobrze.
00:45:36:Prosz. adna sztuka.
00:45:40:Chciae chrzstk,|zjem chrzstk.
00:45:43:Prosz bardzo.
00:45:46:Rozkoszuj si zapachem.|Mamy do tego ostry sos.
00:45:54:- Zjadem.|- Jasne, e zjade.
00:45:57:Dumny jestem z ciebie.
00:45:59:Zjadem!
00:46:04:Zjade gwno.
00:46:09:Zjade kawa ludzkiego gwna.
00:46:18:Po co kto miaby marynowa|ludzkie gwno?
00:46:25:- Ale z was prosita!|- Pierwszy raz si udao.
00:46:28:Udao si nam.
00:46:34:To bya nasza ostatnia szansa|na sta prac.
00:46:38:Ale czuj prawdziw ulg.
00:46:42:Nie pozwol, by ten kretyn|drugi raz obrazi moj Julie.
00:46:50:Przepraszam,
00:46:53:musz i do azienki,|by zwrci wiskie jdra.
00:47:11:Panowie! Od dawna|czekalimy na ten dzie.
00:47:16:Ten kobieciarz - Ladies Man, myla|e moe nam co odebra.
00:47:21:Co, co jest dla nas wite!|Prbowa nam odebra msko!
00:47:24:- Udao mu si?|- Nie!
00:47:27:Dlaczego? Bo jestemy najbardziej|mscy ze wszystkich mczyzn.
00:47:30:- To prawda!|- Supermeni!
00:47:33:W tej uroczystej chwili ogaszam|nasz najwysz msko!
00:47:45:Czuj, e wydarzyo si co niezwykego.
00:47:48:Co mi mwi, e to wielka chwila.
00:47:51:Od dzisiaj rozpoczynam nowe ycie.
00:47:54:Dlatego, e dzisiaj zapiemy|tego kobieciarza - Ladies Man !
00:47:58:Tak jest!
00:48:00:To ju koniec naszych poszukiwa.
00:48:04:Wszystko przebiega zgodnie z planem.
00:48:07:Mam nadziej, e jest nagi i przystojny.
00:48:10:Zapiemy go - Ladies Man.|Tak jest!
00:48:15:Gdy go dopadniemy,|odetniemy mu jaja.
00:48:19:Nigdy jeszcze si tak nie czuem.
00:48:24:Chc piewa ze szczytu gry|i uwolni dugo skrywany jk!
00:49:09:Nie chce mi si wierzy,|e ju po wszystkim !
00:49:12:Spenienie marze w zasigu rki.
00:49:15:Zabij to brudne zwierz.
00:49:19:Nadszed czas by zabi|tego kobieciarza - Ladies Man.
00:49:22:Nadszed czas by zabi|Ladies Man! Tak jest!
00:49:26:Nazywa si Leon Phelps.|Wyrzuciem go tydzie temu.
00:49:32:- Czy to jego zdjcie?|- Tak.
00:49:36:To on - Leon Phelps.
00:49:40:Leon Phelps...
00:49:42:Gdzie moemy go znale?
00:49:47:W jego dce, albo w knajpie Lestera.
00:49:53:Jak go znajdziecie, powiedzcie,|by przyszed to odebra.
00:49:57:- Co to jest?|- Listy od wielbicielek.
00:50:00:Od wszystkich dziwek, ktre|pieprzy przez ostatnie dwa lata.
00:50:03:Wiele listw jest od mojej ony.
00:50:09:- Mylae, e ja to napisaam?|- Tak.
00:50:12:Przepraszam, Leon, nie mog|teraz myle o stabilizacji.
00:50:18:Wychodzisz za dziesi minut.
00:50:21:Przepraszam.|Musz si przebra.
00:50:27:Wyglda na to,|e wreszcie odniosa sukces.
00:50:31:Moja praca jest dla mnie wszystkim.
00:50:35:Nie mogabym si jej wyrzec.
00:50:38:Jedyn rzecz, do ktrej mog|przyrwna przyjemno z wystpw,
00:50:42:s te dzikie noce,|ktre spdzilimy razem w ku.
00:50:46:Tak, niele rozrabialimy.
00:50:50:Leon, mam szalony pomys.
00:50:55:Mam kilka minut do wystpu.
00:50:58:Zrbmy to szybko,|tak jak za dawnych czasw.
00:51:01:To nie jest szalony pomys.|Popieram go.
00:51:06:Zrbmy to ostro, jak kiedy.
00:51:13:Moe to nie jest dobry pomys?|Nie mamy czasu...
00:51:16:Zrobimy to szybko. Dalej, kotku,|wiesz, co lubi Bloopy.
00:51:22:- Posuchaj... Bloopy?|- Musz zosta w przebraniu.
00:51:26:- Nie odmawiaj mi, kotku.|- Spokojnie, Bloopy.
00:51:30:Bloopy polie ci|po caym ciele.
00:51:34:Suchaj, nie jestem pewny.
00:51:38:Ach, co tam !
00:51:41:A nie chce si wierzy, e to koniec!
00:51:45:Spenienie marze w zasigu rki.
00:51:48:Zabij to brudne zwierz.
00:51:51:Nadszed czas, by zabi|Ladies Man!
00:51:55:Nadszed czas, by zabi|Ladies Man! Tak jest.
00:52:14:Hal, moe by otworzy...
00:52:25:Nie ma go tutaj, chopcy.
00:52:27:To jego kryjwka.
00:52:29:Nie ma go tutaj - i wiemy nawet|dlaczego - dlatego, e wyszed.
00:52:36:A wic tutaj sobie mieszka.
00:52:43:Co za gust.
00:52:48:Panowie, podpalmy to.
00:53:00:Uciekajmy!
00:53:12:Nie przemylelimy tego.
00:53:15:W tej ajbie byo|peno wody koloskiej.
00:53:19:Ale to by widok, gdy stana w pomieniach!
00:53:36:- Panowie, w czym mog pomc?|- Piwo dla moich ludzi.
00:53:41:- Co jeszcze?|- Tak, to moja wizytwka.
00:53:48:Szukamy tego czowieka.|Nazywa si Leon Phelps.
00:53:53:Mwi te o nim Ladies Man.
00:53:57:- Czy jestecie jego przyjacimi?|- Mona tak powiedzie.
00:54:02:Chcemy go zabi.
00:54:04:Nie bywa tutaj.
00:54:07:A tak w ogle,|dlaczego chcecie go zabi?
00:54:10:To niebezpieczny zdobywca serc.
00:54:13:Uwid moj on.|Zern wszystkie nasze kobiety!
00:54:19:To dlatego chcecie zabi|Leona Phelpsa.
00:54:23:Dlatego go chcemy zabi.|I zrobimy to!
00:54:27:Zapiemy go i odetniemy mu|jego malutkiego ptaszka.
00:54:30:- Nie mwicie chyba o Leonie Phelps!|- To on !
00:54:46:Za nim !
00:54:49:- Do zobaczenia.|- Znw z nas zadrwi.
00:54:53:Lance, to jego czarna ksiga.
00:54:56:O tak, to dobrze.
00:55:00:To bardzo dobrze!
00:55:05:- Dlaczego bardzo dobrze?|- S tu wszystkie jego numery.
00:55:14:To niesprawiedliwe.
00:55:18:Nie zasuyem na to.
00:55:22:Moja d!
00:55:26:Dlaczego?!
00:56:32:Dzie dobry, Julie.
00:56:34:Twj przyjaciel zasugerowa nam|pewne zmiany w naszym zwizku.
00:56:40:Tak si ciesz, e zaprosia Leona,|by spdzi z nami troch czasu.
00:56:43:- Nie zapraszaam Leona.|- Moe zosta tak dugo, jak zechce.
00:56:48:- Wypijmy za to.|- Wypijmy.
00:56:51:Jeli macie troch Courvoisiera,|moglibymy sobie troch nala.
00:56:55:Kiedy mi pokaesz swj pokj?
00:56:58:Jestem pianinem Julie. To piosenka,|ktr dla ciebie uoyem.
00:57:06:Jakie liczne pluszowe zwierztka.
00:57:10:A ten plakat Ricka Astleya!
00:57:14:- Nie musisz si ze mnie mia.|- Musz.
00:57:18:Chciabym ci przypomnie|"wagon cyrkowy" na wodzie.
00:57:22:Tak nazwaa mj jacht,|ktrego ju nie mam.
00:57:30:Wiesz co, Julie? Zaczynam|zdawa sobie spraw, jak gupio yem.
00:57:39:I czyja to wina?
00:57:42:To wina mojego czonka.
00:57:45:- Powinienem go obci.|- Nie zrobisz tego.
00:57:48:To najgorsza z rzeczy,|jakie przyszy mi do gowy.
00:57:52:Ale nie mog tak duej y.
00:57:55:Jestem zmczony swoj|rol jako Ladies Man.
00:58:01:Nigdy nie uwaaam ci za kobieciarza.
00:58:06:- Naprawd?|- Naprawd.
00:58:08:Zawsze bye dla mnie po prostu|Leonem Phelpsem.
00:58:13:Samotnym, zagubionym idiot.
00:58:19:Wiesz co, Julie?
00:58:21:Myl, e to ty napisaa ten list.
00:58:29:Leon, nigdy si z tob nie kochaam,|a z pewnoci nie w pralni automatycznej.
00:58:35:To prawda.
00:58:40:Ale wiesz co?|Szkoda, e to nie ty go napisaa.
00:58:47:Potrzebuj takiej dziewczyny jak ty.
00:58:52:Nie potrzeba mi adnej tajemniczej damy.
00:58:56:Jak mgby znale|tak dziewczyn jak ja?
00:59:01:No wanie, jak j znale?
00:59:03:- Musiaaby by wolna.|- To by byo naprawd mie.
00:59:09:- Musiaaby by atrakcyjna.|- Tak, taka jak ty.
00:59:15:Musiaaby mie rodzicw,|ktrzy nie wyrzuciliby ci za drzwi.
00:59:19:To by byo naprawd mie.
00:59:23:Musiaaby ci wystarczajco dugo zna,
00:59:27:by zda sobie spraw, jakim|cudownym czowiekiem potrafisz by.
00:59:48:Julie, moesz to zrobi jeszcze raz?
01:00:09:To jest to!
01:00:16:DeLune...
01:00:18:DeLune! DeLune?
01:00:23:Honey DeLune.|Pieszczotka to Honey DeLune!
01:00:28:Tak jest!
01:00:32:O Boe.
01:00:34:Jestem bogaty!
01:00:36:Hej, Chicago!|Wraca Ladies Man.
01:00:46:Leon Phelps znw pdzi|za swoimi marzeniami,
01:00:50:Ale jest co zabawnego|w uganianiu si za marzeniami,
01:00:53:Czasem okazuje si, e twoje|marzenie byo cay czas w zasigu rki,
01:00:57:Lester, zamknij si i daj mi|numer do Honey DeLune.
01:01:04:Pomylaem, e przyda ci si maa rada.
01:01:18:- Halo?|- Zgadnij kto, pieszczotko?
01:01:23:Leon? Leon Phelps?
01:01:25:Tak jest, kotku, twoja mio|z pralni automatycznej.
01:01:29:O mj Boe!|Dostae mj list?
01:01:33:Upyno tyle czasu, e mylaam,|e nie chcesz mnie wicej widzie.
01:01:39:- To byo gupie, prawda?|- Bardzo gupie, kotku.
01:01:45:Odkd straciem ci z oczu,|co mi nie dawao spokoju.
01:01:51:Czy mog przyj i zabra ci|do miasta na twj koszt?
01:01:57:Musisz mi da troch czasu.
01:02:03:- Po co, u diaba?|- eby zakoczy pewne sprawy.
01:02:06:Chc wszystko zostawi|i uciec razem z tob.
01:02:11:Co by powiedzia|o podry dookoa wiata?
01:02:14:- Ty pacisz?|- Oczywicie.
01:02:16:- To wspaniay pomys.|- Cudownie.
01:02:20:- Przyjed po mnie jutro wieczorem.|- Tak jest, pieszczotko.
01:02:28:- Rozmawiaa przez telefon?|- Nie, kochanie.
01:02:31:Dobrze.
01:02:33:- Nieza prba.|- Halo, pani DeLune.
01:02:37:Cze, Brian.
01:02:39:To pterodaktyl!
01:02:54:- Jak leci, Aloysius?|- Cze stary!
01:02:57:- Potrzeba mi co nowego.|- Co tylko chcesz!
01:03:00:To najciemniejszy brz, jaki masz?
01:03:04:Tak, niemiecka czekolada.|Nie ma gbszego brzu.
01:03:10:Aloysius, robimy interes.
01:03:25:Tak jest.
01:03:31:Wygldasz jak prawdziwy mczyzna.
01:03:37:Najczystsza rasa.
01:03:49:- Hej, Leon.|- Tak, to ja.
01:03:52:- Hej, Leon !|- To on!
01:03:55:Dobrze wygldasz.
01:03:57:Podoba si wam?|Szyty na zamwienie, za sto dolarw.
01:04:01:- Wygldasz jak Monkey D.|- Dzikuj bardzo.
01:04:04:Wanie rozmawiaem|z moj pieszczotk.
01:04:07:Chce mnie zabra|w podr dookoa wiata.
01:04:11:- Gdzie pojedziesz?|- Dookoa wiata.
01:04:16:Do Parya, oczywicie,|a moe pojedziemy te do Francji.
01:04:19:Acapulco, Szwecja,|Wyspy Salomona...
01:04:24:Leon, wreszcie ci si powiodo.
01:04:28:W ten sposb lubi o tym myle.
01:04:31:Kiedy czowiek haruje cae ycie|i rnie setki kobiet,
01:04:35:wiele z nich|nawet nie pamitajc,
01:04:38:powinien dosta kup forsy,|nie muszc na to pracowa.
01:04:44:Wic myl, e odnalazem|szczcie i wznosz za to toast.
01:04:49:Za szczcie.
01:04:51:- Za szczcie.|- Szczcie.
01:04:59:To dobry Courvoisier.|Chciabym zosta z wami,
01:05:04:ale przysza pani Phelps|nie moe przecie czeka.
01:05:07:A wic do zobaczenia|po lepszej stronie ycia.
01:05:11:- Uwaaj na siebie.|- Do zobaczenia, Scrap.
01:05:13:Hej, Julie, dobrze, e przysza.
01:05:16:Wyruszam wanie na spotkanie|dziewczyny moich marze.
01:06:04:No prosz, na to czekaem!
01:06:13:- Leon Phelps.|- Cholera!
01:06:17:- Kochanie, co ci si stao?|- Nic takiego.
01:06:20:To tylko plasterek Biori.
01:06:25:Przepraszam.|Przyniosem ci kwiaty.
01:06:28:Wygldaj jak plastikowe,|ale pachn jak ywe.
01:06:32:Przyniosem ci take karton mojego|ulubionego meksykaskiego wina.
01:06:37:Jest troch ciki.
01:06:40:Zawsze bye taki hojny.
01:06:45:- Wejd, prosz.|- Tak, w kocu to mj dom.
01:06:50:To moja statuetka i mj dywan,|a to jest moje lustro...
01:06:56:To moja urna, a to mj fryz.
01:07:00:Usid w salonie,|nalej ci czego.
01:07:04:- Prosz.|- Zobaczmy, czy pamitam...
01:07:08:- Courvoisier?|- Courvoisier, tak.
01:07:12:adnie mieszkasz.
01:07:15:To nie mj jacht, ale te adnie.
01:07:18:Moemy to sprzeda?|artowaem tylko!
01:07:21:Boe, tyle forsy!
01:07:24:Czy jest nasza?
01:07:27:Teraz nasza.
01:07:29:Moe powinnimy j trzyma|w bezpieczniejszym miejscu.
01:07:34:Przesta gada.
01:07:37:- We mnie teraz.|- Teraz?
01:07:40:- Mj m nie wrci tak szybko.|- Twj m?
01:07:44:Moe bdziesz musia go zabi,|ale chyba do tego nie dojdzie.
01:07:58:Lepiej si upewnij, e jestemy|bezpieczni, bo jeli nie,
01:08:01:nigdy bym czego takiego nie zrobi.
01:08:04:ycie nauczyo mnie,|by nie robi niebezpiecznych rzeczy...
01:08:11:Zamknij si i pocauj mnie.
01:08:15:To bardzo mie, ale...
01:08:20:To nie jest w porzdku...
01:08:22:Moe bymy najpierw porozmawiali...
01:08:25:- Nigdy go nie zapiemy.|- Uspokj si, Barney.
01:08:43:i poczuj swj|mikki oddech na jej karku.
01:08:57:To znaczy...|Wiecie, o co mi chodzi...
01:09:05:- Tak!|- Nie...
01:09:08:Nie, nie mog tego zrobi.
01:09:11:- Co?|- Nie mog, nie potrafi.
01:09:14:- Wyglda w porzdku.|- Nie, to nie o to chodzi.
01:09:18:Nie mog. Co jest nie w porzdku.
01:09:21:Widzicie, nareszcie panuj|nad swoim yciem osobistym.
01:09:26:Nikt ju nie pogwaci|mojej osobistej przestrzeni.
01:09:33:Niezdara.
01:09:36:Podnios tylko te klucze|i zaraz bdziemy w rodku.
01:09:40:Co jest nie tak. Nie mog.
01:09:44:- Chyba jestem zakochany.|- Co?
01:09:47:Gdy dostaem ten list,|mylaem tylko o pienidzach.
01:09:50:A odkd zaczlimy to robi,|myl tylko o twarzy Julie.
01:09:55:Ale nie tak, jak si myli o dziewczynie|marze, rnc pierwsz lepsz.
01:09:59:To prawdziwe uczucie.
01:10:02:Panowie, zaznajcie spokoju|mojego piknego... foyer.
01:10:10:Suchaj, Honey,|to chyba nie jest dobry pomys.
01:10:22:Cze, kochanie.
01:10:24:- Znasz Leona Phelpsa?|- Jak leci?
01:10:30:Tylko nie "skurwysyn".|To nic przyjemnego.
01:10:33:Co z wami, chopcy?
01:10:37:O Boe!
01:10:40:- Woye to mojej onie?|- Tak.
01:10:44:Rozumiem wasze zdenerwowanie,|ale nie moecie wini przyrodzenia.
01:10:49:- Ma racj.|- Jest pikne.
01:10:53:Zabi go!
01:10:55:Nie!
01:10:57:Syszelicie, co powiedzia? Nie!
01:10:59:Czekaem na to duej ni wszyscy.
01:11:03:Panowie, on jest mj.
01:11:08:Jest martwy!
01:11:11:Nie pij tyle, dziewczyno.|To nic dobrego.
01:11:16:Jeste zbyt adna. Nie wiesz,|co whisky moe zrobi z czowiekiem.
01:11:20:Panie, porozmawiaj z ni.
01:11:23:Mwiam ci, e jestemy takie same.
01:11:28:Ju dobrze, zotko. Mczyni to winie.
01:11:32:Jedyna rada na nich to gorzaka.
01:11:36:Gorzaka i penicylina.
01:11:42:Nigdy nie mylaam, e bd cierpie|przez kolejnego oszusta.
01:11:50:Spokojnie, dziewczyny.|Straszne bzdury opowiadacie.
01:11:54:Wypij teraz|za prawdziw mio Leona.
01:12:01:- Do diaba z Honey DeLune!|- Niech si smay w piekle!
01:12:05:Powiedziaa, e ta kobieta|to Honey DeLune?
01:12:08:Tak powiedziaa.
01:12:10:- Jeli to prawda, Leon jest w tarapatach.|- Skd wiesz?
01:12:15:To jest ona tego gocia,|ktry chce zabi Leona.
01:12:19:Kto chce zabi Leona?|Mojego Leona?
01:12:24:Lance! Lance! Lance!
01:12:36:- Zmierzymy si w zapasach.|- Nie musisz tego robi.
01:12:41:Wanie tumaczyem twojej|onie, e jestem innym czowiekiem.
01:12:44:Jeli potrafi si powstrzyma, by nie|przelecie takiej kobietki jak ona,
01:12:49:ktra potrafi robi tak niezwyke|rzeczy swoim jzykiem,
01:12:53:to powinien by wystarczajcy|powd, by mnie puci wolno.
01:12:58:Zabi! Zabi!
01:13:02:Tak, to dopiero bdzie przyjemno.
01:13:07:- Olej?|- Nie, nie trzeba.
01:13:12:C... i tak mi to sprawi przyjemno.
01:13:17:Ale nie a tak bardzo.|I to tylko wzmaga mj gniew.
01:13:21:Jestem mistrzem|grecko-rzymskich zapasw.
01:13:25:Zmiad ci i poznasz|now definicj blu !
01:13:33:Na pewno nie chcesz ani kropli?|To cudowna esencja cytrynowa.
01:13:52:W porzdku, brzoskwinko.
01:13:55:A teraz, Leonie Phelps,|przygotuj si na mier.
01:14:01:"Bdzie woa: mordowa!|I spuci psy wojny!"
01:14:05:Zemsta jest moja!
01:14:19:Uderzye mnie pici!|To nie s zapasy.
01:14:30:Mamy go puci wolno?
01:14:34:Co? Oszalae, grubasie?|Nie moemy go puci wolno!
01:14:38:Wracaj tam.
01:14:42:Ten go zniszczy moje ycie.
01:14:47:Podajcie mi sekator. Ten czowiek|wykrad nam nasz msko!
01:14:52:Czas, by odebra j z powrotem.
01:14:56:- Odetnij mu jaja, Lance!|- Poczekaj.
01:15:01:Zanim to zrobicie,|chciabym co powiedzie.
01:15:05:Panowie, ktrzy macie ony,|dziewczyny, siostry i matki...
01:15:11:- Tak, rozbudziem je troch seksualnie.|- Zabi go!
01:15:15:Chc jeszcze co doda.|W wikszoci przypadkw byo wietnie.
01:15:20:- Zabi go!|- Nie, poczekajcie.
01:15:22:Ale ja si wcale nie|narzucaem waszym kobietom.
01:15:25:Daem im co,|czego sami nie potrafilicie im da.
01:15:28:Frank na przykad.
01:15:31:- Twoja ona ci kocha.|- Naprawd?
01:15:35:Woaa twoje imi|gdy j ujedaem.
01:15:39:- Naprawd?|- Tak. A Hal...
01:15:44:Hal, twoja ona chciaaby tylko,
01:15:48:by powici troch|czasu na gr wstpn.
01:15:52:Nigdy tego nie robie, prawda?|Powiedz to gono.
01:15:56:- Nie.|- No widzisz.
01:16:00:A Lance...
01:16:02:Jeste gejem. Wszyscy to wiedz.
01:16:07:W porzdku, ale chciae mnie|nasmarowa olejem, a to nie w porzdku.
01:16:13:Musicie sucha swoich kobiet.
01:16:16:Musicie nauczy si pyta.|"Kochanie, na co masz ochot?"
01:16:20:Albo: "Chcesz to robi od tyu?"
01:16:23:"Nie? No to znajdmy|jak inn pozycj".
01:16:26:Suchajcie swoich kobiet.
01:16:28:Ja te mam kobiet, ktr kocham.
01:16:33:Ma na imi Julie.|Nigdy nie chciaem jej sucha.
01:16:37:Byem zbyt zajty udawaniem|Leona Phelpsa - kobieciarza,
01:16:41:zamiast by Leonem|Phelpsem - mczyzn.
01:16:46:- Leon.|- Jeszcze chwilk, Julie... Julie!
01:16:50:Leon, to byo pikne.
01:16:53:Nie uda ci si z tego wykrci.|Phelps!
01:16:55:- Nie, Lance, nie!|- Lance, Lance...
01:16:58:Hal ma racj.
01:17:02:To nie on ma problem.
01:17:05:To ja mam problem.
01:17:09:Zobaczcie, co to z nami zrobio.|Zmienio nas w szalecw!
01:17:16:Wybacz, Lance. ld do domu.
01:17:32:Nie!
01:17:39:Nie!
01:17:41:Lance! Lance!
01:17:46:Lance!
01:17:50:To byo zbyt dramatyczne.
01:17:53:Zgadzam si z nimi.|Jeste w porzdku.
01:17:57:- Na razie.|- Trzymaj si.
01:18:18:Oto cay Leon Phelps,
01:18:20:Jego sawa jako najwikszego|kobieciarza w miecie dobiega koca,
01:18:25:ale to jeszcze nie koniec opowieci.
01:18:32:- Cze.|- Cze.
01:18:35:- ldziemy?|- Tak.
01:18:39:Leon wrci do radia,
01:18:42:Jego popularno rosa, a sta si|najsawniejszym radiowcem w miecie,
01:18:47:Jego twarz pojawia si na|najlepszej jakoci marynatach,
01:18:51:"Ladies Man" sta si najpularniejsz|audycj radiow w Ameryce,
01:18:56:Twj m jest troch przejty|zbliajc si emerytur. To wszystko.
01:19:00:Nie martw si, Hillary,|to przejdzie.
01:19:03:Przyjd razem z Billem|w ten weekend, dobrze?
01:19:07:Suchacie programu "Ladies Man" -|oglnokrajowej audycji o mioci,
01:19:11:w ktrej znajdziecie odpowied|na wszystkie sercowe problemy.
01:19:14:Mamy czas na jeszcze jeden telefon.
01:19:17:- Halo, Ladies Man?|- Hej, to kobieta.
01:19:20:Po czym poznam, gdy bd|naprawd zakochana?
01:19:24:Mog ci powiedzie jak ja si czuem,|gdy byem naprawd zakochany.
01:19:30:To si stao, gdy spotkaem|kogo, kto sprawi,
01:19:32:e wszystko, co mnie w yciu cieszy,|zaczo cieszy jeszcze bardziej.
01:19:37:Poza tym... czuem to w spodniach.
01:19:42:Wanie koczy si nasz czas.
01:19:46:Do usyszenia.|By to program "Ladies Man"...
01:19:53:-- cracked by DrOOcik --
01:19:57:Odwied www.NAPiSY.info
